Głównym celem spotkania było zawiązanie stowarzyszenia, mającego na celu  przeciwstawienie się restrykcyjnym działaniom ekologów, którzy chcą wprowadzić ograniczenia na Zatoce Puckiej między innymi tj:

- ochronę fok szarych (które rozmnażają się w zastraszającym tempie powodując spustoszenie wśród ryb)
- ograniczenie ruchu na Zatoce Puckiej (co bezpośrednio wpłynęłoby negatywnie na sporty wodne, oraz turystykę)

- Jesteśmy również za ekologią, mówią rybacy - ale pamiętajmy też wszyscy, że Półwysep Helski to nie tylko przyroda, ale również ludzie, którzy w takim samym, albo nawet większym stopniu potrzebują ochrony. Naszym celem jest ujawnienie materiałów, które nigdy nie ujżały światła dziennego, oraz zapoznanie wszystkich ludzi z informacjami "zamiecionymi pod dywan", które są bardzo niewygodne dla niektórych osób.

  Jednogłośnym głosowaniem wybrano komitet założycielski składający się z pięciu osób:
Tyberiusz Narkowicz
Michał Kohnke
Bogna Konkel
Leszek Kucira
Magdalena Selin

Zawiązane  zostało również stowarzyszenie, które po załatwieniu spraw formalnych będzie walczyć o to, żeby planowane zmiany, były dobre zarówno dla przyrody, dla mieszkańców jak i dla wczasowiczów, którzy nie tylko chcą wypoczywać na pięknych plażach, ale również chcieliby spędzać czas aktywnie i uprawiać różnego rodzaju sporty wodne.

W dniu 8 lutego 2014 r. w Miejskim Zarządzie Portu Jastarnia, przy ul. Portowej 43, odbyło się zebranie założycielskie Stowarzyszenia Ruchu Obrony Półwyspu i Obszaru Zatoki Puckiej. W zebraniu uczestniczyło ok 200 osób.
   Obrady otworzył pan Michał Kohnke (Członek Rady powiatu puckiego) zapoznając obecnych z celem spotkania.
Projekt statutu Stowarzyszenia Ruchu Obrony Półwyspu i Obszaru Zatoki Puckiej odczytał Burmistrz Miasta Jastarni Tyberiusz Narkowicz.

Zostali wybrani:
Prezes Zarządu Stowarzyszenia Ruchu Obrony Półwyspu i Obszaru Zatoki Puckiej - Leszek Kucira (rybak z Kuźnicy - gmina Jastarnia)
Wiceprezes - Grzegorz Burmer
Sekretarz - Bogna Konkel 
Skarbnik - Magdalena Selin, 
Członkowie Zarządu: Aleksander Celarek, Tadeusz Tomasz Elwart, oraz Marek Konkel. 

Wolne wnioski. 

Dokumenty do pobrania:

Deklaracja Członkowska Stowarzyszenia Ruch Obrony Półwyspu i Obszaru Zatoki Puckiej.

Statut Stowarzyszenia  Ruch Obrony Półwyspu i Obszaru Zatoki Puckiej.

Petycję - Sprzeciw ograniczeniom "Natura 2000" dla Obszaru Zatoki Puckiej - można podpisać na stronie:

List do mieszkańców Półwyspu Helskiego i Wybrzeża Zatoki Puckiej.

 

Drodzy współmieszkańcy, Bracia Rybacy, Mieszkańcy, Sympatycy Półwyspu Helskiego i Wybrzeża Zatoki Puckiej!
Zwracam się do Was jako rybak, mieszkaniec Kuźnicy. Otwórzmy oczy, na to co chcą z nami, z Naszą Małą, kochaną Ojczyzną zrobić Ekolodzy i Naukowcy. Chcą - pod pretekstem ochrony środowiska - ograniczać nam, a docelowo zlikwidować możliwość pracy i życia związanego nie tylko z Morzem, ale i Ziemią jaką zamieszkujemy tu od pokoleń.
Nie pozwólmy im zabrać naszego Serca, Tradycji Ojców, i całego naszego Życia. To, do czego dąży zespół naukowców to daleko idące ograniczenia:
- zamknięcie zatoki od strony Suchej Rewy dla możliwości połowu,
- znaczne ograniczenie plaży i wód dla turystyki, sportów wodnych i żeglarstwa- likwidacja szkółek
- zlikwidowanie części leśnych ścieżek
- ograniczenie wzmacniania brzegów półwyspu - choć nasze plaże z roku na rok maleją…
- mimo działań na rzecz ptaków, planowane są COTYGODNIOWE przeloty nad Zatoką Pucką w celu określenia liczebności fok - jaki wpływ cotygodniowy hałas będzie miał na środowisko?
- szuwary i trzcina mają być odgrodzone płotem, a wejście do zatoki ma następować w miejscu postawienia mostu- tu zauważamy duże ryzyko związane ze skokami młodych ludzi do wody… zwłaszcza na polach kempingowych
- w Helu już dopuszczono się nielegalnych oprysków roślin i usuwania roślinności, ponadto ścieki z fokarium wlewa się do morza 50 m od brzegu! Ile jeszcze potrzeba?

To tylko kropla w morzu, to tylko początek, ale plany idą dalej.
To naprawdę realne zagrożenie. Proszę, Apeluję i zapraszam do przystępowania do naszego Stowarzyszenia Ruch Obrony Półwyspu i całego pierścienia Zatoki Puckiej.

Tylko w ten sposób, tylko razem a nie w pojedynkę , jesteśmy JESZCZE w stanie to zatrzymać, wypracować kompromis. Nie może być tak, że tylko garstka osób dba o nasze interesy! Czterech rybaków z Kuźnicy, kilka osób z Jastarni- to stanowczo za mało.

Mnie tak jak i Każdemu z Was bardzo bliska jest ochrona przyrody. Przecież czyste plaże, czyste morze, to nasz chleb. Oni twierdzą, że to my jesteśmy niszczycielami przyrody, a nie jej obrońcami. Apeluję ..nie dajmy się, brońmy się i walczmy o Naszą Ojczyznę o Nasz Chleb. Zapisywać się można na stronie RUCH OBRONY PÓŁWYSPU oraz bezpośrednio u mnie.

Leszek Kucira
Helska 33
Kuźnica

Plany ochrony Natura 2000 ZP i ZPiPH                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                          Minister Środowiska

 

dot. projektów rozporządzeń Ministra Środowiska w sprawia ustanowienia planu ochrony dla obszaru Natura 2000 (Zatoka Pucka i Półwysep Helski PLH 220032) oraz w sprawie ustanowienia planu ochrony dla obszaru Natura 2000 (PLB 220005 Zatoka Pucka)

      My mieszkańcy wybrzeża Zatoki Puckiej oraz osoby korzystające z jej akwenu zawodowo i rekreacyjnie, odnosząc się do projektów rozporządzeń Ministra Środowiska w sprawie ustanowienia planu ochrony dla obszaru Natura 2000 (Zatoka Pucka i Półwysep Helski PLH 220032), oraz w sprawie ustanowienia planu ochrony dla obszaru Natura 2000 (PLB 220005 Zatoka Pucka), przygotowanych przez Instytut Morski w Gdańsku na zlecenie Urzędu Morskiego w Gdyni, wyrażamy stanowczy sprzeciw wobec ich zapisów, w szczególności dotyczących faktycznego zamknięcia Zatoki Puckiej dla rybołówstwa i turystyki, które w obecnym kształcie, w żadnym razie nie zasługują na aprobatę i nie mogą być zaakceptowane. 

      Wskazać należy, iż oczywistym jest, że głównym źródłem utrzymania ludności zamieszkującej Półwysep Helski i pozostały obszar nad Zatoką Pucką, jest turystyka i wszelkie aspekty z nią powiązane oraz rybołówstwo, a projektowane zapisy spowodują ograniczenie możliwości egzystowania przez miejscową ludność. Zakaz połowu sieciami stawnymi w strefie głębokości poniżej 30 m, zakaz pływania w ślizgu, czy zakaz wstępu na Ryf Mew to w rzeczywistości zamknięcie Zatoki Puckiej dla większości obecnych form aktywności człowieka w tym obszarze. Ograniczy to ruch turystyczny i w konsekwencji zagrozi upadkiem tej gałęzi gospodarki w naszym rejonie.

Nadmieniamy, że wcześniejsze przeszkody administracyjne, niskie limity połowowe i spadek opłacalności wywołały regres w rybołówstwie, a proponowane zapisy rozporządzeń doprowadzą do całkowitej likwidacji rybołówstwa nadzatokowego i odebrania mieszkańcom kolejnego źródła utrzymania, jakim jest turystyka, licznej zaś rzeszy turystów zabiorą możliwość korzystania z aktywnego wypoczynku, na jednym z najatrakcyjniejszych w Europie dla sportów wodnych akwenie.

Jesteśmy za ochroną środowiska naturalnego! Jednakże integralną częścią tego środowiska jest człowiek. Nie pozwolimy zabrać naszego źródła utrzymania, tradycji Ojców i oparcia całego naszego doczesnego życia.
To, do czego dąży zespół naukowców opracowujący rozporządzenia i załączniki do nich to: 
- zamknięcie Zatoki Puckiej wewnętrznej i części pozostałego akwenu dla połowów,
- znaczne ograniczenie możliwości korzystania z plaż i wód dla turystyki, sportów wodnych i żeglarstwa,
- zakaz oczyszczania plaż z materiału organicznego naniesionego przez morze,
- zlikwidowanie części tradycyjnych ścieżek,
- zakaz wzmacniania i sztucznego zasilania niektórych odcinków brzegu, w tym na Półwyspie Helskim, 
- ochrona szuwaru trzcinowego i kidziny kosztem plaż,
- renaturalizacja terenów lądowych, poprzez usuwanie niektórych gatunków nierodzimych i rodzimych, w tym wiążącej helski piasek kosodrzewiny.
W Helu już dopuszczono się w imię renaturalizacji oprysków chemicznych i usuwania roślin, w tym drzew, a ścieki z fokarium wlewa się wprost do morza i to na kąpielisku położonym przy miejskiej plaży! To tylko przykłady proponowanych i już realizowanych działań, a plany idą dalej.
Ponadto, projektowane akty prawne nie przewidują żadnych mechanizmów rekompensaty finansowej dla mieszkańców w związku z powyżej wskazanymi okolicznościami. 
To nie my użyźnialiśmy Zatokę na masową skalę nawozami, nie my truliśmy ją ściekami przemysłowymi, nie my betonowaliśmy jej dno fosfogipsami i nie my niszczyliśmy podwodne łąki rabunkowym trałowaniem surowca na agar-agar, wreszcie nie my zrzucamy do wód Zatoki solankę z budowy podziemnych magazynów gazu. Mieszkańcy od pokoleń, żyli tu w zgodzie z naturą, wiedząc, że daje ona im utrzymanie, a turyści nie przyjeżdżali by niszczyć przyrodę ale by ją podziwiać i korzystać z jej dobrodziejstw.
Żądamy więc, aby nasz głos potraktować poważnie, uwzględnić wszelkie uwagi zgłaszane przez społeczeństwo i wykreślić zapisy godzące w człowieka. Jeżeli nie będzie możliwy kompromis z interesem gospodarczym i społecznym człowieka, konieczna będzie korekta granic obszaru Natura 2000 i wykreślenie z niego terenów zurbanizowanych oraz niektórych przedmiotów ochrony, jak sztucznie introdukowana foka, nie występujący morświn czy mająca się dobrze, niczym nie zagrożona kidzina.

 

Z poważaniem

 

Do wiadomości:
Instytut Morski w Gdańsku
Urząd Morski w Gdyni
Parlamentarzyści z województwa pomorskiego
Marszałek Województwa Pomorskiego

Zbieranie podpisów pod pismem adresowanym do Ministra Środowiska w sprawie ustanowienia planu ochrony dla Zatoki puckiej i Półwyspu Helskiego odbywa się w Biurze Obsługi Interesanta w Urzędzie Miasta Jastarni. Prosimy o zabranie ze sobą dowodu osobistego.

Stowarzyszenie  Ruchu Obrony Półwyspu i Obszaru Zatoki Puckiej.                                                                 Kontakt

Notatka ze spotkania w Urzędzie Morskim dnia 24.02.2014

 

Sprawa teraz nie wygląda tak groźnie, jak początkowo się zanosiło.
Formalne sprawy dotyczące zakazu pływania na silniku zaczynają się wyjaśniać.
Dyrektor Urzędu Morskiego zajmuje jednoznaczne stanowisko.

Notatka ze spotkania w Urzędzie Morskim dnia 24.02.2014
Spotkanie prowadził dyrektor U.M. Kapitan Andrzej Królikowski, obecni byli; kapitan portu Władysławowo Kazimierz Undro, kierownik działu kartografii UM Pan Szostak, przedstawiciele Okręgowej Inspekcji Ochrony Rybołówstwa Dyrektor Zbigniew Pikus i naczelnik wydziału pani Dorota Mitras. Ze strony Stowarzyszenia Ruchu Obrony Półwyspu i Obszaru Zatoki Puckiej w spotkaniu udział wzięli Grzegorz Burmer, Marek Konkel i Aleksander Celarek. Obecni byli też dziennikarz gdańskiej TV i "Radia Kaszebe".

Pan dyr. Królikowski przedstawił nam swój punkt widzenia na wdrażanie dyrektyw planu NATURA 2000, ważniejsze dla nas jego stwierdzenia to: człowiek ma znaleźć swoje miejsce w tym planie, stanowić jego część, a nie jak dotychczas tylko jego wroga i zagrożenie; do rozstrzygnięcia spornych kwestii zostaną włączone autorytety naukowe z zagranicy i Polski (województwo Zachodnio-Pomorskie); popiera nasze zorganizowanie i proekologiczne podejście do problemu. Najważniejszym punktem dyskusji był plan przepisów mających obowiązywać na Zatoce Puckiej. Pan Dyrektor przedstawił go nam następująco:

1. Na całej Zatoce Puckiej wewnętrznej, czyli na zachód od linii Rybitwiej Mielizny (Suchej Rewy) wzdłuż brzegów Zatoki wyznaczony zostanie pas bezpiecznej żeglugi rozciągający się od linii brzegowej na szerokość 2 kabli (370 m) w którym żegluga łodzi motorowych jest dozwolona, ale z ograniczoną prędkością do 4 węzłów i zachowaniem szczególnej ostrożności. Jednostki żaglowe ograniczeń prędkości nie mają, są jednak zobowiązane zachować szczególną ostrożność.

2. Poza tym pasem żegluga nie jest niczym ograniczona.

3. Dla jednostek o szczególnie dużych wymiarach i zanurzeniu wyznaczony jest tor od Głębinki do portu rybackiego w Pucku.

4. Dwa akweny na Zatoce będą zamknięte dla żeglugi; ujście rzeki Redy i ujście Płutnicy. Ujście Redy ograniczać będzie wycinek koła o promieniu 3 kable ze środkiem w ujściu rzeki. Podobnie będzie na Płutnicy z zastrzeżeniem że nie obejmie on nabrzeży PZM i parkingu Kaczy Winkel.

5. Teren Rybitwiej Mielizny (Suchej Rewy) został podzielony na trzy części:
- Część od Kuźnicy,
- Część środkowa i
- Część od Rewy.
W przybliżeniu suma długości części skrajnych równa się długości części środkowej. Na częściach skrajnych żegluga ani przebywanie nie są niczym ograniczone, a na części środkowej ograniczenia są takie same jak w 2-kablowym pasie bezpiecznej żeglugi wzdłuż brzegów.Załącznikiem do tych planów była pokazana nam mapa tych terenów.
Na temat rybołówstwa dowiedzieliśmy się, że wszystkie projekty NATURA 2000 mają wpływać do Okręgowej Inspekcji Ochrony Rybołówstwa i tam dopiero będą rozpatrywane przy udziale wszystkich zainteresowanych.
Popieramy takie plany i uważamy je za zabezpieczające Zatokę ze strony ekologicznej jak i ze strony interesów jej użytkowników.

Umieszczam na naszym profilu skan artykułu Dziennika Bałtyckiego. Mam nadzieję, że przeinaczone części wypowiedzi są wyłącznie kwestią pomyłki Pana Redaktora - Romana Kościelniak. Oświadczam, że nie wypowiedziałem do tej gazety słów: otrzymujemy odszkodowania za szkody wyrządzone przez kormorany oraz, że rybacy będą chronić foki. Informujemy jednocześnie, że wystosujemy pismo do redaktora naczelnego Dziennika Bałtyckiego o umieszczenie sprostowania w wydaniu gazety. Dobrze znany i chętnie kupowany Dziennik, który już ze swojej nazwy kojarzy się Nam mieszkańcom pomorza jako medium, które bardzo mocno utożsamia się ze społecznością lokalną, czuje i obiektywnie ocenia problemy Nas, mieszkańców Pomorza. Wiemy, że i tu ludzkie błędy się zdarzają, liczymy na szybkie sprostowanie.

 

                                                                                                                         Grzegorz Burmer - v - ce Prezes Stowarzyszenia ROP i OZP

Żądamy sprostowania od Dziennika Bałtyckiego. Przedstawione pismo wysłane zostało do Redaktora Naczelnego Dziennika Bałtyckiego.

Kuźnica dnia: 21.03.2014

Do: Redaktor Naczelny Dziennika Bałtyckiego
80 – 894 Gdańsk
Ul. Targ Drzewny 9/11

                                                                                                                  Od: Stowarzyszenie Ruch Obrony Półwyspu i Obszaru Zatoki Puckiej
                                                                                                                                                                 Grzegorz Burmer
                                                                                                                                                                 Vice Prezes Stowarzyszenia

 

 

Nawiązując do artykułu Dziennika Bałtyckiego który ukazał się dnia: 14.03.14 , tytuł: Rybacy rozpoczęli walkę o to by foki trafiły na listę zwierząt chronionych, autorstwa redaktora R. Kościelniaka oraz P. Niemkiewicza, chce wyrazić swoje ogromne oburzenie manipulacją którą posłużyli się autorzy w/w artykułu. Stowarzyszenie Ruch Obrony Półwyspu i Obszaru Zatoki Puckiej zostało zawiązane przez społeczeństwo w celu przeciwstawiania się nie korzystnym zapisom Planu Ochrony dla Obszaru Natura 2000 na zatoce Puckiej. Dnia 8 lutego br. walne zgromadzenie członków, wybrało zarząd którego mam przyjemność być V- Ce Prezesem
Dnia 6 marca br. roku, red Kościelniak, zadzwonił do mnie jako v – Ce prezesa Stowarzyszenia Ruch Obrony Półwyspu i Obszaru Zatoki Puckiej, w celu , jak to nazwał: dowiedzenia się co nowego słychać w naszej sprawie. Zadął pytanie: jakie działania miały ostatnio miejsce , co udało się osiągnąć? Odpowiedziałem Panu redaktorowi : ostatnio spotkaliśmy się z Dyrektorem Urzędu Morskiego, Wojewodą i Regionalną Dyrekcją Ochrony Środowiska. Rozmawialiśmy z tymi instytucjami na temat planów ochrony Natura 2000, zagadnień w nim zawartych, kontrowersyjnych zapisów które w wyraźny sposób godzą w Nas ludzi zamieszkujących obszar Zatoki Puckiej. Powiedziałem Panu redaktorowi że walczymy o odszkodowania za szkody wyrządzone przez foki, w sprzęcie połowowym oraz rybach łowionych przez rybaków. Powiedziałem że foka jest zwierzęciem znajdującym się pod ochroną a za jego szkody nikt jak na razie nie odpowiada, że będziemy o to zabiegać w ministerstwie rolnictwa. Przekazałem również Panu Kościelniakowi że Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska poinformowała nas o swoich staraniach aby wprowadzić program wypłaty odszkodowań dla rybaków za szkody poczynione przez Kormorana, który trzebi narybek i ryby. Przekazałem również że w najbliższym czasie planujemy spotkanie z Marszałkiem Województwa Pomorskiego oraz Sekretarzem Stanu w sprawie planów ochrony. Na zakończenie naszej rozmowy zapytałem czy i kiedy ukaże się artykuł i porosiłem o tekst do autoryzacji. 
Oświadczam że nie otrzymałem tekstu do autoryzacji, natomiast artykuł który widzimy w wydaniu Dziennika Bałtyckiego dnia 15.03.2014 jest nie autoryzowany przeze mnie w zakresie cytowanych wypowiedzi który są sugerowane przez Redaktora Kościelniaka jako moje – Grzegorz Burmer. 
Oświadczam że nie wypowiedziałem słów: ..Rybacy chcą aby foki znalazły się na liście zwierząt chronionych aby móc dostawać finansowe rekompensaty za szkody..(cyt)
Oświadczam że, nie wypowiedziałem także słów: …Dziś na przykład dostajemy rekompensaty za kormorany które też lubią żerować w sieciach…(cyt)
Słowa te są wymyślone a kontekst wypowiedzi zamanipulowany. Żądam zatem w imieniu własnym oraz Stowarzyszenia Ruch Obrony Półwyspu i Obszaru Zatoki Puckiej, umieszczenia sprostowania z wyraźnym zaznaczeniem że tekst o którym mowa został źle przedstawiony w źle rozumianym przez Redaktora Kościelniaka kontekście, nie został nigdy wypowiedziany przez Grzegorza Burmer. Żądam również przeprosin na łamach Dziennika Bałtyckiego. 
Oczekując odpowiedzi z Państwa strony pozostaję z poważaniem.

 

Grzegorz Burmer

 

09.05.2014 w piątkowym wydaniu Dziennika Bałtyckiego w końcu ukazało się sprostowanie. Oto jego treść wraz z nieszczęsnym artykułem.

Niniejszym udostępniamy dokumenty, które otrzymaliśmy od od Pani Anny Stelmaszyk-Świerczyńskiej, zastępcy dyrektora Urzędu Morskiego w Gdyni.
Prosimy wszystkich mających na uwadze przyszłość obszaru Zatoki Puckiej o zainteresowanie i zgłaszanie swoich uwag do 03.04.2014 w formie elektronicznej na adres email: zmianyprojektu@gmail.com
Uwagi powinny być konstruktywne, zawierać konkretną propozycję zmiany określonego zapisu, oraz dokładną lokalizację w dokumencie. Najlepiej w formacie:
                                        plik nr, strona nr, przedmiot ochrony ..., zagrożenie ...,  newralgiczny zapis...., sugestia zapisu... 
W/w schemat ułatwi nam pracę nad sformułowaniem propozycji zmian w projekcie.
Prosimy o bardzo poważne potraktowanie sprawy. Jest to ostatni moment, w którym mamy szansę wypowiedzieć, się co do zapisów w planach ochrony obszarów NATURA 2000..
Załączamy notę, nasze postulaty oraz propozycje, które złożyliśmy na ręce pani dyrektor Stelmaszczyk - Świerczyńskiej.

 

z poważaniem

 

Stowarzyszenie Ruch Obrony Półwyspu i Obszaru Zatoki Puckiej

 

Dokumenty do pobrania:

2. Postulaty (17 kb) 

3. Załącznik nr 5 dla PLB Zatoka Pucka (98 kb) 

 4. Załącznik nr 5 dla PLH Zatoka Pucka i Półwysep Helski (237 kb)  

Szkoda, że dziennikarze nie rozmawiają z członkami Stowarzyszenia przed publikacją...

Oficjalna odpowiedz Stowarzyszenia na krzywdzący artykuł  opublikowany na łamach tygodnika "Polityka"

 

                                                                                                                                                                                           Kuźnica, 2.06.2014

Ruch Obrony Półwyspu i Obszaru Zatoki Puckiej
Kuźnica ul. Helska 66
84-130 Jastarnia                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                          POLITYKA Spółka z o.o. SKA
                                                                                                                                                                Redaktor Naczelny Jerzy Baczyński
                                                                                                                                                                ul.  Słupecka 6 02-309 Warszawa

Szanowny Panie Redaktorze,

 

W artykule Pani Ryszardy Socha - Polityka nr 22 (2960), piszecie o Ruchu Obrony Półwyspu i Obszaru Zatoki Puckiej bez choćby jednej rozmowy czy spotkania z nami. Pisząc o mieszkańcach Półwyspu Helskiego oraz naszych problemach wypadałoby wcześniej z nami porozmawiać. Tymczasem autorka w/w artykułu kilkakrotnie wprowadza czytelnika w błąd, prezentując przede wszystkim opinie Dr Kruk-Dowgiałło z Instytutu Morskiego w Gdańsku, zbieżną ze stanowiskiem Prof. Krzysztofa Skóry. Nie jest to cała, obiektywna prawda o konflikcie na Zatoce Puckiej. Jesteśmy jedynymi autochtonami na polskim Wybrzeżu, korzeniami sięgającymi setek lat wstecz. Nasi przodkowie zawsze żyli w zgodzie z naturą, od której byli zależni, dlatego poszanowanie dla przyrody mamy w tradycji. Warto więc wziąć pod uwagę nasze zdanie, a nie tylko naukowców, którzy, jak sądzimy są zainteresowani nie tyle ochroną przyrody, ile pozyskiwaniem pieniędzy na swoje, nie zawsze potrzebne przyrodzie projekty i badania. Przykładem jest hodowla i szeroko reklamowane coroczne wpuszczanie kilku małych fok przez Stację Morską Uniwersytetu Gdańskiego podczas gdy ich populacja osiągnęła już 28 tys. sztuk i staje się problemem nie tylko dla rybołówstwa, ale też dla utrzymania zarybianych stad ryb łososiowatych oraz dla bezpieczeństwa żywności pochodzenia morskiego (przez rosnące zapasożycenie). Innym przykładem są ubiegłoroczne opryski i wycinka drzew na Helu. Na nic zdały się protesty mieszkańców, których nawet nie poinformowano prawidłowo o niebezpieczeństwie dla zdrowia. Opryski dzikiej róży wykonano i wycięto „nierodzime” gatunki drzew w ramach programu „rewitalizacji szaty roślinnej” realizowanej przez Fundację Rozwoju Uniwersytetu Gdańskiego przy wsparciu funduszy unijnych. Ile przy tym zniszczono flory i fauny? Czy ktoś zadał sobie pytanie jak to odbierze lokalna społeczność? 

     To co najważniejsze: ochrona siedlisk i gatunków w ramach sieci NATURA 2000 powinny być prowadzone przy akceptacji lokalnej społeczności. Jest to podstawowa zasada wpisana w Dyrektywy Unijne. Tylko taka ochrona, oparta na współpracy ma szansę być skuteczną, szczególnie że mówimy o wielkim obszarze morskim, który ma swoje uwarunkowania społeczne, gospodarcze i kulturowe. Zdanie lokalnej społeczności musi być brane pod uwagę, jednak najczęściej słyszymy, że nie mamy żadnych racji i chcemy sobie tylko „nabijać kabzę kosztem przyrody”. Niezadowolenie mieszkańców Półwyspu Helskiego osiągnęło swój zenit, czego wyrazem był apel mieszkańców do Prezydenta RP, Premiera i Ministra Środowiska. Brak woli współpracy ze strony naukowców podczas konsultacji społecznych dotyczących projektów planów ochrony w ramach NATURA 2000 (…decydujące zdanie i tak należeć będzie do nas…) a także dająca się odczuć nierównowaga w dyskusji (np. konsekwentne przerywanie wypowiedzi) tylko dolały oliwy do ognia i stały się bezpośrednią przyczyną zawiązania Stowarzyszenia Ruch Obrony Półwyspu Helskiego i Obszaru Zatoki Puckiej.

    Chcemy uświadomić Panią redaktor, że nawet obecne „mocno kompromisowe” projekty planów ochrony zawierają nieprzedyskutowane i kontrowersyjne dla nas zapisy, np.: „…nie wykonywanie umocnień brzegowych oraz sztucznego zasilania piaskiem…”; „..nieoczyszczanie plaż z materiału organicznego naniesionego przez morze..”; „..opracowanie szczegółowego projektu i harmonogramu całkowitego usunięcia gatunków krzewiastych i drzewiastych w perspektywie 10 lat…” czy „...opracowanie i realizacja programu renaturalizacji powierzchni silnie zdegradowanych: usunięcie sosny czarnej, robinii i/lub kosodrzewiny...” Mając świadomość istnienia takich zapisów w projekcie planów ochrony obszarów Natura 2000 nie można być spokojnym, ani mówić, że każdy coś ugrał. Każdy z nich może służyć przyrodzie ale wcale nie musi, a my, lokalna społeczność mamy przekonanie, że nie przeanalizowano wszystkich mocnych i słabych stron realizacji tych zapisów, nie przedstawiono nam spodziewanych korzyści przyrodniczych i szacowanych kosztów, zarówno bezpośrednich jak i pośrednich. Wszystko jest oparte na domniemaniach bez konkretnych prognoz i bez uwzględnienia wszystkich elementów „układanki” jakim jest ekosystem z funkcjonującym w nim człowiekiem. Dodatkowo, dominuje, również w tym artykule opinia o „złych” przedsiębiorcach z branży turystycznej, co stygmatyzuje wszystkich, również tych, którzy nigdy nie działali na szkodę przyrody. 

     Ewidentnym przykładem jest tu sprawa usypywania piasku na polach namiotowych. Otóż nie wszyscy dzierżawcy pól namiotowych dosypywali piasek celem powiększenia terenu i nie można ich w związku z tym wrzucić do jednego worka. Są kempingi, gdzie w chwili obecnej brakuje znacznych połaci terenu w stosunku do powierzchni zinwentaryzowanej przed oddaniem w dzierżawę. Na jednym z nich brakuje blisko 4000 metrów kwadratowych. Początkowo uzupełnianie piasku wykorzystywano jako metodę na odtworzenie linii brzegowej po jesiennych podtopieniach i niszczycielskim działaniu tafli lodowej w okresie zimowym, przy pełnej aprobacie Urzędu Morskiego, który zajmuje się min. zabezpieczaniem linii brzegowej. To, że niektórzy wykorzystali sytuację i przy okazji odkryli metodę na powiększanie terenu, to nie znaczy, że wszyscy tak działają. Równie dobrze możemy mówić, że dziennikarze kłamią bo kilku dziennikarzy pisze nierzetelne artykuły. Chcielibyśmy, żeby upowszechniona również została informacja o zrównoważonych, przyjaznych przyrodzie kempingach. Obecny „czarny PR” skutkuje tylko rozgoryczeniem ich właścicieli, którzy pomimo swoich starań będą mieli i tak negatywną opinię wśród czytelników „Polityki”.

    Kolejny przykład na jednostronne potraktowanie tematu to Rybitwia Mielizna i „wzmożona antropopresja” przejawiającej się między innymi popularnym Marszem Śledzia. Brak choćby wzmianki o tym, że na tej mieliźnie (zwanej przez mieszkańców „Sucha Rewa”) do końca lat 80 –tych czynny był poligon lotnictwa morskiego. Ryk silników wojskowych odrzutowców oraz wybuchy bomb zrzucanych na odholowane tu do celów ćwiczebnych wraki, z pewnością bardziej dawały się przyrodzie we znaki niż coroczny Marsz Śledzia czy wizyty kitesurferów. Od miejscowych rybaków wiemy, że pozostałe formy aktywności na „Suchej Rewie” mają charakter incydentalny. Przed II wojną światową suszono w tym miejscu sieci rybackie, czego zaprzestano wraz z utworzeniem poligonu lotnictwa morskiego. Hasło „oddajmy ptakom Rybitwią Mieliznę” jest nieporozumieniem, gdyż to miejsce jest wręcz oblegane przez ptaki. Problemem jest raczej skład gatunkowy, ponieważ są to głównie kormorany i mewy. Faktycznie nie widać innych - choćby rybitwy od której Mielizna zyskała miano. Nawet naukowcy nazywają teraz to miejsce Ryfem Mew. Skąd jednak wniosek, że jest to „winą” kitesurferów i Marszu Śledzia? Dla nas, mieszkańców to ewidentny przykład ekspansji i wygranej przez kormorana rywalizacji międzygatunkowej. Można mówić, że nie występuje tam taki czy inny rzadki gatunek (który zdaniem ornitologów powinien się tam znajdować), ale uczciwość wymaga, żeby wziąć pod uwagę wszystkie czynniki, a nie pomijać milczeniem to, co niewygodne lub niezbadane. Jak mamy mieć szacunek do naukowców, którzy nie traktują poważnie naszych pytań o istotność wpływu masowego występowania kormorana w porównaniu z wpływem jednorazowego w roku Marszu Śledzia?

    Kolejnym wątkiem są gniazda Rybitwy Czubatej na terenie portu północnego w Gdańsku. W artykule brak jest istotnej dla czytelników informacji, że w pobliżu znajduje się usypana sztuczna wyspa (tzw. łacha w Wisłoujściu). Teoretycznie odpowiednie miejsce dla rybitwy (w naszej opinii porównywalne z Ryfem Mew) i niekonfliktowe z punktu widzenia działalności człowieka. Dlaczego nie jest przez te rzadkie gatunki wykorzystywana? Może przeszkadzają jej przebywające w tym miejscu liczne foki (w ubiegłym roku nawet do 100 sztuk), a może nie lubią towarzystwa kormoranów czyhających min. na narybek łososiowatych (tzw. smolty). Może rybitwy rzeczne wolą zabudowę portową niż piaszczyste łachy, gdzie trzeba konkurować o terytorium z innymi gatunkami. Jeżeli ptakom nie odpowiada łacha to może warto wybudować im kolejny pirs specjalnie dla nich? Może zamiast wymyślać nowe teorie i blokować ważne inwestycje, czas zająć się efektywnym regulowaniem liczebności kormoranów jeżeli chcemy, żeby swoją dominacją nie odebrały miejsca bytowania pozostałym gatunkom? Populacja tych ptaków wzrosła w Polsce 20 krotnie przez ostatnie 40 lat – obecne szacunki to nawet 30.000 z czego większość żeruje na Zalewie Wiślanym. Niestety jedyną odpowiedzią ze strony naukowców jest stwierdzenie, że kormorany są wręcz pożyteczne dla człowieka i nie mają wpływu na inne gatunki. Podobnie z fokami. Ale jednocześnie podkreślają, że sukces kormorana jest efektem działalności człowieka (m.in przełowienia drapieżników ryb). To dlaczego nie rozpatrują i nie przeciwdziałają temu efektowi antropopresji, który przez swoją skalę musi mieć wpływ na funkcjonowanie ekosystemu?

    Sprostowaniu musi ulec stwierdzenie, że jako Ruch Obrony Półwyspu i Zatoki Puckiej popieramy hałaśliwe motorówki i skutery. Zarządzeniem Dyrektora Urzędu Morskiego ustalono strefy po których nie można się szybko poruszać. Głównie ze względów bezpieczeństwa. Podstawą do działania w tym kierunku były martwe zapisy o Parku Krajobrazowym oraz śmiałe pomysły ekologów (o których było już głośno) dotyczące całkowitego zamknięcia Zatoki Puckiej dla żeglarstwa, turystyki oraz rybołówstwa przybrzeżnego uprawianego tu z powodzeniem od blisko tysiąca lat.

    Wspomniany w tekście artykułu proceder klonowania łodzi rybackich nie dotyczy tylko Zatoki Puckiej. Zjawisko ma charakter ogólnopolski. Jeden z armatorów z zachodniego wybrzeża posiada aż kilkanaście łodzi do „łowienia” unijnej kasy. Na sprawę zareagowało Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi przyznając tak zwane „postojowe” (rekompensaty za powstrzymanie się od połowów celem ochrony zasobów ryb) tylko jednostkom posiadającym limity połowowe na dorsza (którego tzw. „klony” nie posiadają). 

    Gdyby naukowcy głoszący szumne hasła o ochronie przyrody naprawdę i skutecznie chcieli ją chronić, stosując się do podstawowych zasad Dyrektyw Unijnych, usiedliby z nami do rozmów jak z partnerami a nie „szkodnikami” moglibyśmy dojść do porozumienia na rzecz zrównoważonej ochrony przyrody. Niestety tak nie jest i podejrzewamy że dzieje się tak z uwagi na biznes i pieniądze. Przykładem są tu działania Stacji Morskiej Uniwersytetu Gdańskiego. Wydano ulotki zniechęcające do odwiedzania turystów latem, a mające zachęcać do odwiedzania zimą. Poniekąd w trosce o środowisko. Jest mowa o spalinach zamiast jodu, o kolejkach w każdym miejscu, nieświeżych rybach w smażalniach i o butwiejących algach. Nie ma natomiast wzmianki, że najbardziej obleganym miejscem na Półwyspie Helskim w sezonie jest podest widokowy przy basenie fokarium, a kolejki do wejścia właśnie tam są największe. Zniechęcenie poprzez podniesienie opłaty za wejście z 2zł do 5zł nie załatwiło sprawy. W zeszłym roku odnotowano prawie 500.000 wejść. Jakby podnieść te kwotę kilkakrotnie, a poza sezonem pobierać za wstęp tylko symboliczną złotówkę to może udałoby się osiągnąć pożądany efekt? Może wtedy zgodnie z intencją autorów ludzie zaczęliby przyjeżdżać jesienią, zimą i wiosną, a nie tylko latem Może warto rozważyć jakieś bardziej radykalne rozwiązania., np. przeniesienie fokarium do innej lokalizacji np. do Pucka, Rzucewa czy Osłonina? Presja jednodniowych turystów na Półwysep Helski przez wzmożony ruch kołowy na trasie Władysławowo - Hel (większość turystów jadących do Helu odwiedza fokarium) zmniejszyłaby się znacząco, ku uciesze turystów szukających spokojnego wypoczynku, mieszkańców, a także ekologów.

    

    Prosimy o publikację powyższego tekstu, celem sprostowania i przedstawienia poglądów mieszkańców Półwyspu Helskiego.

 

                                                                                                                                                             Z poważaniem 

                                                                                                               Stowarzyszenie Ruch Obrony Półwyspu i Obszaru Zatoki Puckiej

 

 

Do wiadomości: 

 

Sekretarz Stanu w Ministerstwie Rolnictwa Pan Kazimierz Plocke ul. Wspólna 30, 00-930 Warszawa
Marszałek Województwa Pomorskiego Pan Mieczysław Struk ul. Okopowa 21/27, 80-810 Gdańsk
Wojewoda Pomorski Pan Ryszard Stachurski ul. Okopowa 21/27, 80-810 Gdańsk
Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska Pani Hanna Dzikowska ul. Chmielna 54/57 80-748 Gdańsk
Dyrektor Instytutu Oceanologii PAN Pan Janusz Pempkowiak ul. Powstańców Warszawy 55, 81-712 Sopot
Dyrektor Urzędu Morskiego Pan Andrzej Królikowski ul. Chrzanowskiego 10, 81-338 Gdynia
Dyrektor Morskiego Instytutu Rybackiego Pan Tomasz Linkowski ul. Kołłtaja 1, 81-332 Gdynia
Starosta Pucki Pan Wojciech Dettlaff ul. Orzeszkowej 5, 84-100 Puck

NOCLEGI

PRACA

KAMERA ONLINE

AKTUALNOŚCI

CIEKAWOSTKI

KONTAKT

Jurata apartamenty, pokoje,kwatery,tanie noclegi w Juracie

USŁUGI

ATRAKCJE

2013/ CZY WIECIE, ŻE: 18 stycznia 2013 w budynku po szkole podstawowej w Kuźnicy, odbyło się spotkanie społeczności lokalnej, rybaków, przedsiębiorców, oraz innych zainteresowanych.

KONTAKT

REALIZACJE

OFERTA

O NAS

Projekt i realizacja:  nadmorzem.eu